Droga do aktywności fizycznej i nowej diety.

Od kilku tygodni na blogu cisza, a wydarzyło się sporo. W trakcie Świąt Bożego Narodzenia nie specjalnie dbałam o linię. Jadłam dużo świątecznych dań i właściwie wszystko co było w zasięgu. Pozwoliłam sobie na fast-foody, które w UK są strasznie tłuste, ciężko strawne i - co gorsza - bardzo łatwo dostępne. O walorach smakowych nie będę się rozpisywać :-) Wszystko to miało swoje późniejsze konsekwencje. Waga skoczyło do 72kg, wszystko zrobiło się za ciasne a boczki wylewały się ze spodni. Nie wspomnę już o tym, że byłam ciągle zmęczona i w złym humorze. 

Zaraz po świętach postanowiłam więc coś w końcu ze sobą zrobić, bo tak dalej być nie mogło. Na siłownie nie chciałam wracać. Niby blisko, niby tanio, ale wiedziałam, że jestem zbyt leniwa na jeżdżenie tam po pracy. Przysiadłam więc do wyszukiwania jakichś ćwiczeń na YT i zaczęłam ćwiczyć z Mel B. Podeszłam do tego bardzo ambitnie i postanowiłam ćwiczyć 5 razy w tygodniu (poniedziałek - piątek) żeby jak najszybciej zacząć chudnąć. Wróciłam też do swojej diety, czyli 4 posiłki dziennie i nie jedzenie po 15. Było dość ciężko, dlatego że ważyłam swoje, odzwyczaiłam się od jakiegokolwiek ruchu no i byłam bardzo głodna. Nie poddawałam się, miałam motywację i samo zaparcie.

Po jakichś 4 tygodniach, szperając w internecie wpadłam na ciekawego bloga Motywacja non stop. Właściwie to najpierw wpadłam na ich profil na FB a potem na bloga. Zaciekawiły mnie wyzwania jakie wymyślają aby zmotywować czytelniczki. Najnowszym wyzwaniem było 14dniowe wyzwanie na płaski brzuch. Polegało na wykonywaniu ćwiczeń z zestawu filmików z YT, które ułożyli twórcy bloga. Było to bardzo wygodne, bo wystarczyło włączyć play listę na YT i wszystko sobie leciało. Trzeba było tylko wziąć się w garść i zacząć. Ćwiczenia były ułożone na 6 dni a 7 dnia odpoczynek. 

Zmierzyłam się, zważyłam, porobiłam zdjęcia i podjęłam wyzwanie. Ćwiczyłam regularnie, choć niektóre treningi mi się nie podobały i odpuszczałam ale nie z lenistwa. Zamiast tego robiłam po prostu coś innego. Po pierwszym tygodniu było strasznie. Miałam straszliwe zakwasy, nie mogłam wchodzić po schodach no i oczywiście puki co nie było widać żadnych efektów. Po skończeniu wyzwania okazało się, że nie zrzuciłam nic i nic się nie zmieniło. Zaczęłam więc kolejne, starsze wyzwanie z tego bloga a także dodatkowo podjęłam wyzwanie z przysiadami. Brak efektów mobilizował mnie do jeszcze większego przeszukiwania internetu aby przyspieszyć zrzucanie kilogramów. Po jakimś tygodniu kolejnego wyzwania i przysiadów zaczął się straszny ból pleców a także kolan. Z plecami mam problem od dawna, przez pracę i nieodpowiednią postawę. Teraz jednak przeciążyłam plecy a także kolana, z którymi nigdy nie miałam problemów. Podłamałam się. Nie dość, że nie było żadnych efektów to jeszcze ból był na prawdę przykry i chwilami nie do zniesienia.

Musiałam przerwać ćwiczenia i skonsultowałam się z fizjoterapeutą. Powiedział mi, że zdecydowanie przećwiczyłam kolana i powinnam skonsultować się z lekarzem. Jeśli chodzi o plecy to podpowiedział mi jakie ćwiczenia mam wykonywać aby je wzmocnić. Postaram się szerzej opisać swój problem innym razem. Po jego wizycie wiedziałam, że muszę odpuścić przysiady i inne ćwiczenia obciążające nogi. 

W tym samym dniu wizyty fizjoterapeuty zaczęłam swój tygodniowy urlop ale też niestety zaczął boleć mnie ząb. Następnego dnia nie mogłam już gryźć i pojechałam do dentysty. Okazało się, że mam zapalenie zęba, dostałam antybiotyk i musiałam czekać aż zapalenie przejdzie. Ból zęba to chyba jeden z najgorszych bóli jaki odczuwa człowiek. Twarz bardzo mi spuchła, tabletki przeciw bólowe łykałam jak cukierki a o jedzeniu nawet nie myślałam. Piłam dużo płynów, jadłam tylko jakieś maślanki, koktajle owocowe,budynie i  miękkie owoce i warzywa. Cały czas leżałam i nie wychodziłam z domu. Było na prawdę ciężko bo ból właściwie przez 3 dni był nieustanny i oczywiście najgorszy w nocy. Po całym takim tygodniu organizm był wymęczony ale też odetchnął od tych morderczych, codziennych ćwiczeń. Ból kolan i pleców przeszedł i zrzuciłam około 3 kilo. Oczywiście nie jest to najlepszy sposób i nie było się z czego cieszyć, to jednak był przełom w moim odchudzaniu.

Chwilę przed zapaleniem zęba, w czasie kiedy nic nie szło a ja musiałam odpuścić treningi przez kontuzję kolan, zdobyłam jeszcze więcej informacji na temat moich błędów. Zapytałam o to nawet Sylwię Szostak, której profil obserwuję na FB, a także twórców bloga Motywacja non stop. Odpowiedzi były właściwie te same - zła dieta i zła gramatura posiłków. To dało mi do myślenia. Może faktycznie robię wszystko źle, może stare metody już nie działają, może warto zadbać o dietę, która jest w 70% sukcesem w odchudzaniu. Znów podeszłam do tego bardzo ambitnie. Wyliczyłam ile kcal muszę "zjeść" aby schudnąć, kupiłam książkę Ewy Chodakowskiej i postanowiłam zmienić swoje nawyki żywieniowe i pilnować aby w lodówce i szafce mieć tylko zdrowe produkty. Koleżanka powiedziała mi o fajnej aplikacji na telefon, dzięki której można kontrolować ilość spożywanych kalorii w ciągu dnia więc od razu zainstalowałam ją na telefonie i rozpoczęłam zabawę ze zdrowym odżywianiem.



Jakiś tydzień po rozpoczęciu postanowienia, zaczął się wspomniany wcześniej tydzień z bólem zęba. Odstawiłam więc wszystko na bok. Chyba dobrze mi to zrobiło, dałam organizmowi odpocząć od ćwiczeń i przeszłam jako taki detoks, jedząc same płynne posiłki a w tym owoce i warzywa i produkty mleczne. Nowy tydzień, gdy już mi przeszło, rozpoczęłam od prawidłowego odżywiania się i porządnego liczenia kalorii. Zmieniłam gramaturę posiłków, które kontrolowałam dzięki nowej aplikacji, zaczęłam też jeść kolacje, ale odpowiednio przygotowane i tylko z określonych produktów. Przeczytałam całego bloga Motywacja non stop, a także różne inne wskazówki dietetyków w internecie. Ściągnęłam kilka pomysłów na obiady i śniadania aby były zróżnicowane i nie były nudne. Po jakimś tygodniu wróciłam do ćwiczeń. Bez tego się nie obejdzie. Znalazłam ćwiczenia kardio, które nie obciążają kolan, a także opracowałam sobie zestaw ćwiczeń na poszczególne partie ciała.



Dziś, po miesiącu ćwiczeń i nowego planu żywieniowego, jestem lżejsza o 5kg, i węższa o jakieś 3cm w obwodzie ogólnie. Zauważyłam również inne pozytywne skutki nowych nawyków. Znacznie poprawiła mi się cera, skóra zrobiła się bardziej miękka i gładka. Myślę też, że dzięki temu zmniejszyło się wypadanie włosów, choć ten temat nadal jest aktualny. Zupełnie zmieniłam podejście do jedzenia, diety i komponowania posiłków. Przypomniałam sobie całą piramidę zdrowego żywienia i nareszcie znalazłam w tym wszystkim sens. Dzień w dzień motywuję się zdjęciami i osiągami innych. Wiem, że też mogę i chcę osiągnąć sukces. Te wszystkie hasła na FB, akcje Ewy Chodakowskiej i innych fitnesowych guru mają sens, wystarczy tylko znaleźć motywację i ruszyć tyłek :)





Na dziś to tyle. Następnym razem napiszę o aplikacji, ćwiczeniach i książce Ewy.


Buźka! :*



Komentarze

Popularne posty